Byłem cichym chłopakiem bez żadnych ambicji nie wyróżniającym się z tłumu 17 latkiem liceum Sakurasou.
Dzień mijał jak co dzień. Wstawałem wcześnie rano aby przygotować sobie śniadanie do szkoły i takie owe zjeść. Nie wspomniałem że mieszkam sam w Ikebukuro.
Moja mama mieszka w kyoto pracuje jako mangaka jest naprawdę zapracowaną osobą a więc, nawet kiedy mnie urodziła nie miała czasu aby mnie wychowywać.
Moja mama mieszka w kyoto pracuje jako mangaka jest naprawdę zapracowaną osobą a więc, nawet kiedy mnie urodziła nie miała czasu aby mnie wychowywać.
Szykując się usłyszałem dzwonek dochodzący z mojego pokoju. Byłem miło zaskoczony.
Na telefonie ukazywał się napis "mama" bardzo rzadko do mnie dzwoniła najczęściej jak czegoś chciała. Jednak zawsze się cieszyłem że mogę usłyszeć głos mojej rodzicielki.
Odebrałem niepewnie naciskając na zieloną słuchawkę.
-Słucham
-Ohh Hiro, odebrałeś jak się cieszę ! Mam do ciebie prośbę słońce.
-Znowu jestem wykorzystywany, jednak czego nie robi się dla matek m imowolnie wysyła mi co miesiąc pieniądze na pr zeżycie a więc trzeba się jakoś odw dzięczyć.
-Słuchasz ty mnie w ogóle ?!
-Ahhh tak przepraszam, o czym mówiłaś?
-Chciałabym abyś poszedł do wydawni ctwa Shonen Jump i zaniósł tam moje szkice.-
Byłem z lekka zaskoczony, nigdy nie prosiła mnie o rzeczy zwią zane z jej pracą a jeszcze bardziej z jej rysunkami nigdy nawet nie widzi ałem ich na oczy. -Ale... Zapytałem niepewnie i zdezorientowany.-
-O co, znowu chodzi, za trudne zadanie jak dla ciebie ?
-W porządku znajdę kogoś innego.-
-O co, znowu chodzi, za trudne zadanie jak dla ciebie ?
-W porządku znajdę kogoś innego.-
-Nie , to nie o to chodzi-
-A wiec, o co streszczaj się nie mam wi ele czasu jak to mówią czas to pienią dz Hiro.-
-Mamo ale jak, ja mam te papiery im zan ieść skoro ich u mnie nie ma? -
- Oto się nie martw załatwiłam ci bile t do Kyoto o 12:45!- odpowiedziała to z entuzjazmem wid ać bawiła ją cała ta sytuacja pomimo swojego wieku zachowywała się jak d zieciak oczywiście przez telefon, nigdy nie widziałem jej jak na prawd ę się zachowuje.
-Ale jak to o 12 przecież ja mam szkołę !-Odparłem lekko zbulwersowany-
-Nic się nie stanie jak opuścisz jede n dzień szkoły. - usłyszałem głośny śmiech ze słucha wki.-
-No dobrze zrobię to, ale teraz ważniejsza sprawa. Na kied y mam zanieść szkice? -Zapytałem z lekka zdenerwowany ponieważ Hanamaki a tak nazywała się moja mama, nigdy nie trzymała się terminu ani w yznaczonego czasu .
-Na dziś, powinny leżeć już na biurku Sekoku - Odpowiedziała obojętnie.-
-Eh!- Jęknąłem głośno do słuchawki.
Jak mam tego dokonać jak wyjazd z Tok yo do Kyoto trwa bite 2 godziny!-Odparłem
-To już nie mój problem sam musisz so bie z tym poradzić, ja muszę kończyć to do zobaczenia skarbie buźki.-
-Zacze-.. Nie zdążyłem nic powiedzieć bo prze rwała mi cisza ze słuchawki
-Aahh- Jęknąłem upadając na łóżko które by ło starannie pościelone.-
-Aahh- Jęknąłem upadając na łóżko które by
I co ja teraz zrobię?!....-Westchnąłem.
Leżałem tak z 5 minut planując wszytko po kolei co z robić pierwsze a co ostatnie aby wyr obić się z czasem. Spojrzałem na zegarek powieszony n ad brzozowym biurkiem. Mam jeszcze 5 godzin do przyjazdu tramwaju, kupa czasu.-
Zdążę zrobić jeszcze zakupy na kole jne 3 dni.
Wstałem leniwie z łóżka które nie by ło już takie idealne, i kierowałem się w stronę łazienki a by zażyć porannego prysznicu. Otworzyłem drzwi i zawitała mnie ci emność. Wszedłem i ręką zacząłem błądzić po ścianie aby znaleźć włączni k.-
Ha! mam cię! - odpowiedziałem sam do siebie dumnie znajdując s zukany przedmiot.
Spojrzałem w lustro które odbijało mój wygląd. Jasne blond włosy które opadały na moje, duże niebieskie oczy, każdy mi mówił że są moją zaletą , mój tata był Rosjaninem to po nim je odziedziczyłem. Lekko przejechałem ręką po moim pol iczku kończąc na moich podkrążonych oczach.
Przez ostatni tydzień nie śpię za dobrze ponieważ uczę się do testó w które zaczynają się za 2 tygodnie.
Zacząłem ściągać czarne bokserki , po czym zabrałem się za bordową bluzkę z mojego drobnego ciała, niestety drobnego to jest moja wada chłopacy naśmiewają się ze mnie że m am figurę jak dziewczyna ale, to nie moja wina ze taki się urodziłe m. Chwiejnym krokiem ruszyłem pod pry sznic, odkręcając kurek, polała się lodowa ta woda.
Odskoczyłem jak poparzony i przekręciłem na ciepłą. Kiedy umyłem całe swoje ciało zabrałem się za włosy, złapałem za szampon po czym rozlałem go na całą głowę. Po kabinie rozniósł się orzeźwiający zapach limonki. Zmyłem pianę i wyszedłem już pewnym krokiem z kabiny.
Porządnie się wycierając. Założyłem na biodra ręcznik i wyszedłem z poko ju. Lubiłem kiedy zimne panele stykały s ię z moim gorącym ciałem w tedy przechodził mnie przyjemny dreszczyk. Schodząc po schodach przypominało mi się że jeszcze nic nie zjadłem, podszedłem do lodówki wyciągając z niej mleko i gotowe kanapki które nas zykowałem sobie wczoraj. Schyliłem się aby otworzyć szafkę i wyciągnąć miskę.
Wszystko było już gotowe naczynie, leżało na stole jednak kiedy miałem się już zabrać za jedzenie przerwał mi d zwonek do drzwi .
-Ooh, co znowu nawet w spokoju nie moż na zjeść śniadania. Odszedłem od stołu zasuwając krzesł o. Powolnym krokiem podążałem do drzw i a dzwonek zadzwonił ponownie. Nie myśląc w co jestem ubrany, a można powiedzieć że raczej nie mam nic na s obie prócz ręcznika owiniętego na mo ich biodrach. Otworzyłem drzwi po czym zamarłem. Moim oczom ukazał się Kei mój najlep szy przyjaciel, w którym jestem zakochany od podsta wówki. Tak jestem gejem, uświadomiłem sobie to kiedy poznał em Kei'a.
-Ooh, co znowu nawet w spokoju nie moż
Moje policzki oblała szkarłatna cz erwień.
-Ah przyszedłem nie w porę!?- Moją kalkulacje przerwał zdezorie ntowany głos chłopaka.
-Ah przyszedłem nie w porę!?- Moją kalkulacje przerwał zdezorie
Widać on również był zażenowany.
-Wchodź nie stój tak zaraz ci wszystko wyjaś nię- Odparłem nadal czerwony na twa rzy.
Usłyszałem zamknięcie drzwi. -Weź się w garść Hiro bo jeszcze zauważy!- Tak sobie wmawiałem ale byłem na sto procent pewny że już się zorientował.
-Słuchaj, jeśli w czymś przeszkadzam nie ma sprawy już mnie tu nie ma- Złapał się za tył głowy odwracając ode mnie wzrok.
-Nie, w niczym mi nie przeszkadzasz po prostu nie spodziewałem się ciebie tak wcześnie. -Podciągnąłem ręcznik spadający mi z bioder.
-Jak to wcześnie? Jest już siódma zawsze o tej godzinie po ciebie przychodzę- Odparł lekko zarumieniony.
Spojrzałem szybko na zegarek, a wskazówka nieszczęśnie wskazywała siódmą piętnaście.
Ahh...-Jęknąłem cicho- Przepraszam, straciłem rachubę czasu- Oparłem obie ręce na biodrach i odchyliłem głowę lekko w tył.
Wiesz...-Przerwał mi zażenowany Kei- Może byś tak się ubrał- Na jego twarzy widniały większe rumieńce.
Było to naprawdę uroczę, i poniosłem się swojej fantazji. Kei wiszący nade mną z takimi samymi rumieńcami przytrzymujący moje ręce drażniąc oddechem moją szyję.-Obiema rękoma, które spoczywały na moich biodrach przeniosłem na policzki które z całych sił uderzyłem siarczystym plaskaczem.
Chłopak przede mną, stał zaskoczony- Dlaczego siebie uderzyłeś? -Odparł zdezorientowany.
Nie wiedziałem co powiedzieć. Muszę wymyślić coś sensownego.
-Od rana jestem, taki jakiś nie obecny nie docierają do mnie pewne fakty- Odparłem ze sztucznym uśmiechem.
-Rozumiem, dobra streszczaj się bo się spóźnimy- Zaciągnął swoją torbę na ramię i zawrócił w stronę drzwi.
Poczekać na zewnątrz?- Obrócił głowę, wskazując kciukiem na drzwi.
-Właśnie to chciałem ci wyjaśnić- Odparłem zmieszany.
-Sprawa jest prosta, dzisiaj nie mogę iść do szkoły z pewnego powodu- Zakryłem oczy ręką i pochyliłem w przód.
-Stało się coś, poważnego?-Chłopak podszedł do mnie bliżej.
-Można tak powiedzieć- Odsłoniłem rękę widząc jak blisko mnie jest chłopak, dzielił nas jedynie metr ale dla mnie to i tak dużo, a do tego jestem nagi no w pół nagi.
Oddaliłem się parę kroków do tyłu jednak chłopak nadal za mną podążał. Oddaliłem się trochę dalej aż wpadłem, niezdarnie na krzesło które było za mną, przy tym spadł mi ręcznik z bioder.
Nic ci nie, jest ?!- Chłopak zawahał się, spojrzał na moje kroczę po czym, jak poparzony odskoczył w bok odwracając wzrok.
Przysięgam nic nie, widziałem! - Odparł z wielkimi rumieńcami na policzkach.
-Podniosłem ręcznik z podłogi i ponownie zawisł na moich biodrach- Chciałem coś powiedzieć jednak byłem zbyt zawstydzony aby powiedzieć cokolwiek.
-To o czym chciałeś mi powiedzieć-Odparł Kei przerywając nie zręczną ciszę, nadal odwrócony do mnie plecami.
-Ah no tak będę się streszczał abyś nie spóźnił się do szkoły- Odparłem już trochę uspokojony.
-No więc moja mama dziś do mnie dzwoniła abym jej pomógł w pewnej sprawię, wiesz jaka jest moja mama zawsze wymaga ode mnie nie możliwego.-Odparłem
-Rozumiem, a w jakiej sprawie masz jej pomóc? -Przechylił głowę w bok a ręce założył na klatce piersiowej.
-Muszę zanieść jej szkice do wydawnictwa na dzisiaj, tylko problem w tym że ona ich jeszcze nie dokończyła, tak najwyraźniej myślę.
-W czym problem, nie rozumiem odbierzesz szkice i zaniesiesz do wydawnictwa- Powiedział pewnie siadając na oparciu skórzanej sofy.
-Kei... czyżbyś zapomniał że moja mama mieszka w Kyoto? -Odparłem wypuszczając powietrze z moich ust.
-Oh... totalnie zapomniałem, teraz rozumiem problem.- Przyłożył rękę do swojej brody wyginając swoje usta w dziubek jakby nad czymś myślał. Wyglądało to naprawdę zabawnie, zacząłem się podśmiechiwać.
-Co cię tak rozbawiło? Pośmiejmy się razem Hiro- Uśmiechnął się prezentując rząd białych zębów.
-Z twojej miny- Odparłem- Wyglądasz naprawdę zabawnie- Nadal podśmiechiwałem się wypowiadając zdanie.
-Dobra koniec tej zabawy szykuj się- Odpowiedział nad wymiar poważnie.
-Dokąd?- Odparłem zdziwiony.
-Przecież jedziemy do twojej mamy nieprawdaż ?-Odpowiedział z bananem na twarzy.
-"Jedziemy?"-Odparłem zszokowany.
-Tak, postanowiłem jechać z tobą, i tak dziś nie ma za ciekawych lekcji- Odpowiedział zawieszając ręce za karkiem wypinając klatkę do przodu.-
-Jesteś pewnie, że chcesz jechać ze mną?-odparłem nieco zażenowany.
-Już postanowiłem, nic mnie nie przekona.-Wytykając swój różowy język na wierzch.-
-No, dobrze ale wiesz że muszę załatwić parę spraw?-Opowiedziałem pytając.-
-Nie ma sprawy, pójdę z tobą wszędzie tylko w pierw się ubierz, bo chyba tak nie wyjdziesz?- Spoglądał na mnie od góry do dołu, z podniesioną jedną brwią do góry.
Co wydawało się, na prawdę pociągające.
-Okey okey, daj mi tylko chwilkę i zaraz będę-Odparłem przenosząc się na schody prowadzące, na górę. Szybkim krokiem, podszedłem do drzwi mojego pokoju, otwierając je. Wszedłem do środka, kierowałem się do szuflady z moimi wszystkimi ciuchami. Otworzyłem ją, wyciągając z niej czarne bokserki, granatową bluzkę na rękaw i czarne rurki. Wszystko rzuciłem na łóżko, które było wygniecione moim wcześniejszym upadkiem. Pokierowałem się do wysokiej szafy, w której były płaszcze i bluzy, wyciągnąłem moją ulubioną szara bluzę, która również dołączyła na stos ubrań. Ściągnąłem z siebie ręcznik rzucając go na krzesło, które było przysunięte do brzozowego biurka. Zacząłem się ubierać, słysząc ciche skrzypienie schodów. Do mojego pokoju wszedł Kei, rozglądając się na boki. Miałem tylko na sobie bluzkę i bokserki, czułem jak moja twarz robi się gorąca.
Szybko odwróciłem się plecami, w stronę Kei'a i zakładałem resztę ubrań.-
-Długo jeszcze, będziesz się pindrzył laleczko?- Odparł, znudzony Kei który spoglądał na mnie swoimi hipnotyzującymi zielonymi oczami.-
-Już, poczekaj jeszcze chwilkę, tylko zapnę ten cholerny rozporek.-Męczyłem się z nim dobrą minutę, zahaczył o materiał i nie chcę puścić, moje starania poszły na marne.-
-Noż, cholera jasna!-Krzyknąłem głośno co zaskoczyło chłopaka. Patrzał na mnie po czym westchnął i wstał, podchodząc do mnie.-
-Pomogę ci, rób to delikatniej bo urwiesz zamek.-Odparł schylając się do mojego małego problemy.
Złapał za materiał moich spodni, i zaczął lekko ciągnąć w bok, jednym gwałtownym ruchem wyrwał materiał z potrzasku zamku spodni. Spoglądałem na niego z góry cały czerwony na twarzy, gdyby ktoś wszedł wyglądało by to dwu znacznie. Gdy zaczął ciągnąć za materiał drażnił mojego członka. Myślałem, że zaraz zapadnę się pod ziemie, na szczęście kiedy już skończył poczułem ulgę. Jednak rumieniec nie znikał z mojej twarzy.-
-D..dziękuje, pewnie do tej pory bym się z nim męczył- Odparłem, zaciskając piąstki na moich spodniach. Wbijając wzrok w podłogę.-
-Spoko nie ma sprawy.-Odparł z uśmiechem na twarzy. Nastała żenująca cisza, na którą nie mogłem poradzić byłem zbyt zawstydzony aby coś powiedzieć. -
-Słodko się, rumienisz.-Odpowiedział Kei przerywając nie przyjemną ciszę.
W tym momencie pewnie wyglądałem jak pomidor, nigdy bym nie pomyślał że chłopak kiedykolwiek powie mi coś tak zawstydzającego, a zarazem miłego.-
-D..dziękuje, to miłe na prawdę miłe z twojej strony- Podniosłem wzrok spoglądając na chłopaka po czym ukazałem mu moje białe perełki. Chłopak odwrócił wzrok na drzwi, przyglądałem mu się i zauważyłem że jest cały czerwony.-
-Chciałem, jakoś powstrzymać tą nie zręczną ciszę, a więc złapałem za bluzę, podszedłem do biurka na którym leżał mój telefon schowałem go w tylnej kieszeni moich spodni. Po czym rzuciłem do chłopaka ciepłym spojrzeniem.-
-Chodźmy, bo się spóźnimy- Odpowiedziałem wychodząc z mojego pokoju. Po chwili usłyszałem głos chłopaka.-
-J..już idę!- Odpowiedział chłopak wybiegający z mojego pokoju.-
-Kto pierwszy, ten lepszy!- Krzyknął do mnie wymijając mnie i szybkim krokiem schodząc po schodach. Nie chciałem, przegrać a więc również zacząłem biec. Gdy już byłem prawie na dole, omsknęła mi się noga i spadłem ze schodów. Uderzając głową o schodek. Złapałem się ręką za tępy ból.-
-Ała, kurwa to bolało- Odparłem podnosząc się chwiejnym krokiem.
Przestraszony chłopak, podbiegł do mnie łapiąc mnie za ramiona.-
-Wszytko w porządku, nie kręci ci się w głowię?-Odparł chłopak z przerażeniem w oczach.-
-Nie, wszytko jest w porządku..-Odparłem
-Na pewno? Jeśli nie czujesz się dobrze, mogę pojechać za ciebie i wszystko załatwić- Odpowiedział ściskając mnie trochę mocniej.-
-Mówię że wszystko, jest w porządku. Nie trzeba o nic się martwić, chodźmy już.-Odparłem patrząc w zielone oczy chłopaka.
Jego zimne ręce zaczęły, podążać w górę muskając moją szyję i policzki. Złapał mnie mocniej przyciągając bliżej do siebie. Czułem jak ręce zaczynają mi się trząść, moje policzki oblały rumieńce.
Chłopak tylko patrzał się na mnie wiercąc mnie swoim spojrzeniem na wylot.-
-Jeśli coś cię zaboli, albo źle się poczujesz po prostu mi powiedz. Ciągle będę przy tobie a więc możesz mi mówić o wszystkim.-Odparł po czym przytulił mnie do siebie, drugą ręką gładząc moje włosy. Oparłem moje ręce na jego klatce piersiowej, po czym lekko go od siebie odsunąłem.-
-Kei..nic mi nie jest.-Odparłem z uśmiechem na twarzy.
Chłopak zarumienił się i odsunął.-
-Skoro już, wszystko gra pora w drogę!- Krzyknął odwracając się w stronę drzwi i podniósł prawą rękę w górę.
Również podniosłem swoją w górę i podążyłem za chłopakiem.
Usiadłem na panelach aby, założyć swoje czarne trampki, wstałem podszedłem do stołu w salonie na którym leżały kluczyki i portfel po czym oboje wyszliśmy z mieszkania. Zamknąłem drzwi i włożyłem kluczyk aby go zamknąć. Obróciłem się w stronę chłopaka.-
-Pierw idziemy, zrobić zakupy abym nie umarł z głodu-Odparłem łapiąc się za brzuch.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz